Przejdź do głównej zawartości

Sparks | Kronika pewnej miłości

      Ogólnie uważam, że jestem osobą dość twardą. Nie wzruszam się na widok bobasków i kwiatuszków, na klatę przyjmuje niepowodzenia, poprawiam koronę i zasuwam dalej, ale "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa mnie rozwalił. Wycisnął mnie jak cytrynę, łzy spływały ciurkiem ...




     Zwykle lubię mocne filmy, mocne książki, zaczytuję się w kryminałach, w powieściach "Greyopodobnych" i ta książka była miłą odmianą. Wzruszająca historia miłości Noaha i Allie na dwóch przenikających się płaszczyznach, kiedy są młodzi, rozstają się z powodu różnic klasowych, typowych dla lat powojennych, a także ich losy w późnej starości, kiedy Allie z powodu choroby traci swoją osobowość i pamieć i z trudem rozpoznaje kogokolwiek. Książka sądząc po opisie mogłaby wydawać się klasycznym, nudnym wyciskaczem łez, jednak jak dla mnie jest ona po prostu piękna. Sparks przyjemnie pisze, żongluje formą wypowiedzi od wyszukanych opisów, przez ciekawe dialogi, aż po najważniejsze - rekrospekcje, wspomnienia, listy. Powieść w gruncie rzeczy jest dość prosta, momentami wyidealizowana, ale ma w sobie mnóstwo ciepła i trudno pozostać wobec niej obojętnym.



      Nie będę tu streszczać fabuły, gdyż nie mam w zamiarze odkrycia wszystkich kart tej powieści, jednak zwrócę uwagę na to co mnie urzekło. Przede wszystkim to, że opowiada o ludziach z pasją. Postać Noaha, który jest świetny, taki facet z krwi i kości, nie skomplikowany w odbiorze, a zarazem z głęboką, romantyczną duszą. Wrócił z wojny, remontuje stary dom, sporo pracuje fizycznie, a przed świtem wiosłuje po rzece, aby w samotności pomyśleć na łonie natury. Człowiek, który podąża własnymi drogami, a zarazem jest ostają spokoju i bezpieczeństwa. Z kolei Allie, to wykształcona kobieta z dobrej rodziny, jest artystką - malarką, zaręczoną z Lonem, świetnie prosperującym adwokatem. Tuż przed ślubem dziewczyna chce zakończyć stare sprawy i pewnego dnia, po czternastu latach rozstania, jak nie trudno się domyślić, pojawia się przed domem Noaha.

"...Samochód powoli zbliżał się do domu, w końcu zatrzymał się pod dębem ocieniającym front.
Nie odrywając wzroku od mężczyzny, przekręciła kluczyk w stacyjce. Silnik umilkł.
Mężczyzna zszedł z ganku i swobodnym, pewnym krokiem ruszył w stronę dziewczyny,
lecz znieruchomiał, gdy zobaczył, kto wysiada w wozu..."

      Nie oglądałam filmu, nie wiem czy się zdecyduje, ponieważ 90 % ekranizacji książek mnie rozczarowuje. Są albo tandetne, albo okrojone z ważniejszych wątków, albo dobór aktorów okazuje się kompletnie nie trafiony (no może z wyjątkiem "Zmierzchu" :p ). Może się jednak skuszę, gdyż "Pamiętnik" na dużym ekranie zebrał całkiem niezłe recenzje. Reasumując polecam książkę Sparksa na listopadowy wieczór, najlepiej z załącznikami w postaci dobrej nalewki i paczki chusteczek. :)

Uwaga -> Książka przeznaczona dla kobiet! Mężczyźni się zanudzą. ;)




Komentarze

Najchętniej czytane

Cellulit, ciąża i wrzątek dobry na wszystko, czyli o forach internetowych ciąg dalszy

Walka z cellulitem trwa! Od zarania dziejów, niezmiennie i nieustannie, kobiety, rodzicielki, marzycielki, mężatki i singielki, walczą, uformowane w kolumny, piechotę, lewe skrzydło, prawe skrzydło i na końcu rezerwy, czyli te, które popychają hamburgera snickersem, żeby wlazł gładko w bebechy, walczą z cellulitem, mentalnie, ale walczą. I  w tym temacie powstało dziesiątki, co ja mówię, setki tysięcy artykułów i drugie tyle wątków na forach. Samo słowo cellulit jest już przereklamowane, ciut nudne, ciut oklepane i jakieś takie nieprzyjemne w odbiorze. Wiadomo wszak, że walka ta jest przegrana, gdyż przeczytanie tych wszystkich porad, samo w sobie, nie pokona fali pomarszczonej skóry, która przetacza się przez ciało apetycznej niegdyś niuni, zamieniając ją nieodwracalnie w Jabbę z Gwiezdnych. Peszek.

Trzy krzesła, czyli pranie brudów, czyli luźna refleksja na temat męskiej logiki

Chcę zrobić pranie, to znaczy - nie ja, tylko pralka. Tak, pralki robią pranie, aż się trzęsą do tego, przez co zupełnie wyparły mój argument "wyjdź z psem, bo ja muszę zrobić pranie". Standardowa odpowiedź brzmi, że "pranie robi pralka, to nie średniowiecze". Ależ oczywiście, w sumie jakaś logika w tym jest, więc ja chcąc pchnąć ten mechanizm do przodu, tylko wrzucę do niej ciuchy, bo sama jakoś nie ogrania. I stoję przed dylematem. Trzy krzesła. Na każdym ubrania. Hmm... są, powiedzmy, mniej więcej poukładane. Ale! Ale pytanie zasadnicze brzmi - dlaczego one tam leżą? Kobieca logika podpowiada mi, że to nie jest ich miejsce. Mogłabym zbadać sprawę organoleptycznie, na węch może, czy coś, ale pójdę na łatwiznę i po prostu zapytam, czemu te rzeczy nie są w szafie lub w koszu na brudne ubrania, czyli dwóch miejscach, w których według mojej skromnej opinii, powinny się znajdować. Jednocześnie przez głowę przebiega mi myśl, że ubrania te są zarówno brudne, czyste, w …

Matka Polka, maż idealny i bania stulecia, czyli przemyślenia mężatki

Napisane dawno, dawno temu... czyli jakoś w sierpniu, za górami, za lasami... czyli wylegując się na urlopie. 
***

To uczucie kiedy jesteś trzeci dzień na urlopie, a zdążyłaś odebrać czternaście telefonów z pracy i kusi cię ikonka trybu samolotowego bardziej niż kiedykolwiek. Zastanawiasz się mimochodem co by było, gdybyś zaszła w ciążę i zamieniła etat na roczne wakacje. Co najmniej roczne... Temat budzi wiele wątpliwości. Pytasz więc swojego świeżo upieczonego męża czy aby nadajesz się na Matkę Polkę, bo Matki Polki z takim podejściem do życia i ludzi, to świat nie widział. Mąż twój, idealny notabene, odpowiada, że świetnie nadajesz się na matkę, baa, nawet na Matkę Polkę, aczkolwiek taką swoją, własną wersję - Matki Polki Hejterki. Rzucasz więc palenie. Mąż idealny solidaryzuje się i też rzuca. Rzucacie dzielnie oboje. Efekt jest taki, że po kilku godzinach bez własnych papierosów robicie maślane oczy do obcych ludzi, próbując na siłę wysępić fajeczkę od każdego potencjalnego pala…

W górach Sila

Po Fiumefreddo Bruzio - jednym z najpiękniejszych, starych, włoskich miasteczek, o którym mogliście przeczytać -> tutaj <-, czas na trochę kalabryjskiej przyrody. Sila to obszar górski na południu Włoch, w regionie Calabria. Byliśmy tam zaledwie dwa dni i było to całkowite oderwanie od klimatu słonecznych wybrzeży i gorących plaż. Urzekły mnie przede wszystkim przepiękne jeziora - Lago Cecita oraz Lago Arvo, a także rezerwat “Giganci Sila” czyli ogromne, stare drzewa w Parku Narodowym Sila.


Walentynka

Facebook to zło naszych czasów. Naprawdę rzadko przeglądam te pierdolety i gdyby nie mały plusik w postaci messengera, już dawno pozbyłabym się tego ustroństwa. Instagram to ciut mniejsze zło. Na snapchata mam, jak sądzę, zbyt wczesny pesel, więc problem z głowy. Pominę rozważania na temat tego, czy Walentynki to święto komercyjne i przereklamowane, czy miły akcent w temacie miłości, bo nie w tym rzecz. Niewygodna myśl ciśnie mi się natomiast w kontekście upubliczniania wszelkich detali z tym "świętem" związanych. Po pierwsze primo - żarcie. I teraz tak, zakochany on, zakochana ona, dzień zakochanych, czyli ich! Zjedzmy coś zatem. I już widzę oczami wyobraźni tę parę siedzącą naprzeciw siebie w przystrojonej kolorami miłości, kameralnej knajpce, z delikatną, melodyczną balladą w tle, iskrą w oku, motylem w brzuchu, a w skrajnym przypadku, etui z pierścionkiem uwierającym w tylnej kieszeni Romea. Świat w tęczowych kolorach. Zapach snujący się za lawirującym pomiędzy stolikam…