Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Sparks | Kronika pewnej miłości

Ogólnie uważam, że jestem osobą dość twardą. Nie wzruszam się na widok bobasków i kwiatuszków, na klatę przyjmuje niepowodzenia, poprawiam koronę i zasuwam dalej, ale "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa mnie rozwalił. Wycisnął mnie jak cytrynę, łzy spływały ciurkiem ...


W równoległym świecie, czyli o tym jak spłynęła na mnie wena...

Mam czasami takie chwile, momenty, przebłyski wyrwane z chaosu codziennych sytuacji, które powodują, że muszę, po prostu muszę (!) się zatrzymać. Przez umysł przebiega jakaś jedna, nie dająca spokoju myśl. Jakiś motyw, wątek, jakaś fantazja. Jest jak ziarnko, które pomimo suszy puściło pierwszy listek i przebiło zeschnięty grunt, pnąc się ku słońcu i życiu. Teraz szybko trzeba je podlać, zanim zniszczy je nieprzychylna rzeczywistość. W mojej głowie jest jak pierwszy pomruk zbliżającej się burzy, jak pierwszy grzmot, pierwsza błyskawica. Pierwsza kropla deszczu tuż przed szalejącą ulewą. Nie ma już odwrotu. Trzeba mieć otwarty umysł, aby dać się jej ponieść. To może być jakiś widok, jakaś melodia, fragment rozmowy wyrwany z kontekstu, cokolwiek. Pewnego dnia po raz pierwszy dopadła mnie nagle i niespodziewanie... wena.