piątek, 10 lutego 2017

Bajeczna, nic nie warta, poetyczna proza. I maść.

Maścią się nasmaruję. Cała, calutka, wewnątrz, na zewnątrz i meble pociągnę. A co, maść dobra na wszystko. I bajkę obejrzę, stworzę, odtworzę. Profilaktyka, prewencja, ignorancja, gaszenie pożarów, eksplozja. Tykam. Tik tak. Kulfon i Monika. Gąska Balbinka. Każda chce być brzydkim kaczątkiem. Tylko tym, w drugiej części bajki. Bądź! Kopciuszek ewoluował, w Królową Śniegu. Maja miała Gucia. Fajny był, guciowaty. Calineczka miała liście. Wszystko legalnie. Różne wiadomości. Karambol. Karaaamba.



Smerfetka i jej stereotyp. Dziwki. I smerfy o różnych osobowościach, jak w życiu. Mało smerfiątek, nikt nie dopłaca. A może to ta Smerfetka. Cnotka? Cwaniara się maskuje, trudno wyczuć. Seniorów też mało. Raj dla zakładu, no tego, ubezpieczeń. Niebieska róża nie istnieje. Szukam mojej Atlantydy. Wszystko ginie w tych torebkach. A kiedyś zginęła cała torebka. Mamie Muminka, szukali. Pulchniutkie i łyse Muminki, słabo. Maść polecam. Na porost, wzrost, pajączki. Depilator w zestawie. I sok z gumijagód. Dobry motyw, skaczący, trampolina, tygrysek, miodek. A dupa rośnie. Nie mi, dbam.


I mój ulubieniec - Toudi. Pracownik uciśniony. Kodeks pracy pod choinkę. I maść. Maści Ci u nas dostatek, różnej maści te maści, na dodatek. Małe dziewczynki lubią wróżki. Zębuszki. Ciul, że szczerbate, hajs się liczy, od najmłodszych lat. O zgrozo. Był jeszcze Donald. I myszki. Co zjadły króla. I te w majtkach. Różne zwierzątka. Reksio i ćwirek. Świrek. Miś Uszatek wkręcał doła. Chyba ten soundtrack. A może to był Koralgol? Krecik mamrotał gorzej niż kaczka Disneya. Wszyscy byli u ortodonty. Albo połknęli, taa, maść. I była też kaczka dziwaczka. I jest nadal. Nie moja wina, że fauna w bajkach wygrywa. Puchatek i Garfield. Obżartusy i lenie. Ten pierwszy smętna mimoza i Krzyś. Ludzie... Królik, tygrys i świnka uratowali sprawę. Garfield był spoczi, luz, chill, dzieci kwiaty.


A teraz cóż, inne czasy. Hutosie i Tinky Winky. Trudna logika, złożona fabuła. I księżniczki ponadczasowe wciąż. "Mam tę mooooooooc....". Nic nie przebije mojej kochanej Czarodziejki z Księżyca. Superbohaterki. I Rita z Power Rangers. Ten śmiech szyderczy, duszy, z samej siebie, znam.


To od maści. Poślizgnąć się łatwo. Oszaleć, odlecieć. Polizać. Powąchać. Więcej nie kupię kremu z napisem "niewidzialne rękawiczki". Krwawię z dłoni. Mam przecież psa, a... "chyba widziałam kotecka".








2 komentarze:

  1. całusy dla psa,
    a i tak rządzą pingwiny...
    kiedyś Lombard miał płytę "szara maść", zachodziliśmy z kumplami w głowę czy na okładce są piersi Ostrowskiej, czy jakieś innej?... do dziś nie rozkminiłem.
    A ten wierszyk reklamowy znasz?:
    "maść na szczury, maść na szczury!
    wyciągamy szczura z dziury, poczem sprawnym ruchem dłoni, smarujemy maścią po nim...
    i szczur zdycza, i szczur zdycha! Taka maść kosztuje dycha".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahahaha, dobre xD Nie znałam :)
      Ps. pies również całuje ;)

      Usuń