sobota, 21 stycznia 2017

Sejsmicznie

Drżą mi ręce
Trudne, głupie słowo
Myśli też wpadły w rezonans
Drżę już cała
Epicentrum jest gdzieś wewnątrz
Mnie

Pięć w skali Richtera
Rośnie w zastraszającym tempie
Odwrotnie proporcjonalnie do stabilności
Boję się, zapalę


Nie pomogło, bo jestem idiotką
Zaparzyłam kawę i melisę
Że niby równowaga
Bo chcę jednego i drugiego
I każde zadziała w osobnym, równoległym świecie
Ale się nie da
Kwas i zasada

Coś mnie naukowo ponosi
Łatwiej było, gdy skupiałam się na pierdołach
I czasem się zezłościłam
Przeklnę więc - cholera!
Długopisy nadal podskakują na półce
Czekam na pierwsze pęknięcie
Wydaje się nieuniknione

Śnił mi się strych
Chciałam zrozumieć
Google, Freud, superego
Hamowanie impulsów
Wyłażą sejsmicznie, voila
Puzzle poukładane

Ach, gdybym miała skrzydła
Byłabym ponad drżenie
A póki co jestem robaczkiem
Jest mnie kilka nawet

Brąz dla mróweczki - odpornej na wstrząsy
Srebro dla motylka - z wyimaginowanymi skrzydłami
Złoto dla pszczółki - strach, użądlenie, śmierć
I nobel dla... modliszki

Dość, wkurzyłam się!
Wbijam mocno pazury w ziemię
Żeby nie drżała już
Jestem Richterem i Freudem zarazem
Larwą i wylinką jednocześnie
Trudno



5 komentarzy:

  1. Może jakiś suplement magnezowy...?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawy żłopię tyle, że pewnie by się przydał :)

      Usuń
    2. U mnie średnia dobowa to 5 do 7 filiżanek "zaparzanki" i dwie rozpuszczalne...

      Usuń
    3. a jak mi magnez spadnie - to samopoczucie marne,i ogólne efekty drżączki.

      Usuń
    4. To duuużo, rzekłabym za dużo :) Ja 3-4 kubki fusiary i tak myślę, ze przesadzam o_o

      Usuń