niedziela, 29 stycznia 2017

Horoskop na dziś

Znane są mi różne formy tracenia czasu na bezwartościowe czynności, doprawdy przeróżne, jednak czytanie horoskopów zawsze będzie na czele. Oddaję się temu zajęciu doprawdy rzadko, w odstępach kilkumiesięcznych, ale coś mnie dzisiaj tknęło i cholera, prawie godzina nie moja… Na każdym „magicznym” portalu napisane jest coś zupełnie innego. Komu mam wierzyć? Kariera wystrzeli w kosmos, uważaj na wydatki, miłość kwitnie – korzystaj, uważaj na konflikty, uważaj na zdrowie, uważaj na szefa, uważaj na przelotne flirty, flirtuj ile wlezie, to czas dla singli, nie jesteś singlem – księżyc ustawił się tak jak jeszcze nigdy,  idealny czas na potomstwo, dbaj o zdrowie po raz drugi, stoisz na progu weekendu – szalej, ostrożności w finansach nigdy za wiele, dbaj o przyjaciół, uważaj na nielojalnych przyjaciół, wypocznij, pracuj – jesteś teraz najbardziej efektywna. Stooop! Zwariuję. Nigdzie nie napisali, że zwariuję - dziwne. Planety wirują wokół mojej aury, aż mnie mdli.  Czuję ruch wirowy prawie namacalnie. Podobno jak miałam cztery latka, zwymiotowałam mamie do torebki na Diabelskim Młynie. Nie pamiętam tego, ale jakoś mi się skojarzyło z tymże właśnie korzystno - niekorzystnym ustawieniem gwiazd i astrologią. 


Cyferki, numerki, liczby. Liczby to potęga, mówił o tym już Pitagoras, czy inny – starożytny. Jestem siódemką, to chyba świetnie?! Siedem kojarzy się raczej pozytywnie, tak biorąc pod uwagę pierwsze, luźne skojarzenia. Szczęście, te sprawy. Otóż, zależy jak na to spojrzeć, gdyż liczba ta określa ponoć jedynie podstawowe cechy charakteru, w tym przypadku - pedantyczna, rodzinna, ustabilizowana. Przeanalizujmy więc dokładniej, lubi porządek – rzut okiem na biurko, taa… Rodzinna, hm, no mam psa i rybki. Nie, rybki nie są moje, a mojego faceta, tak jakby poza związkiem, bo ja się z nimi nie utożsamiam. Co to za zwierzątko, którego nie można pogłaskać? Kiedyś miałam papugi, Boże Święty, jakie to są wredne stworzenia. Jak sobie przypomnę, to mam ciarki. Mają bardzo silną autosugestię. Jednym słowem – upieprzy sobie taka falista, że w lustrze ma dziewczynę, narzeczoną, generalnie - miłość swojego życia i dawaj, karmi lustro, potem pieści, głaszcze, aż miło popatrzeć. A potem nastają ciemne i mroczne czasy, kiedy to kolorowe cudo pokłóci się z wyimaginowanym partnerem w lustrze do tego stopnia, że rozwali i lustro i swoją pustą głowę. A kiedy „kupisz” takiemu ustrojstwu prawdziwą partnerkę na życie, kolorową, cudną, to dopiero zaczyna się hard core. Nawet nie chcę wspominać...  Wracając - rodzinna, no może kiedyś. W sumie to tak ogólnie tylko napisali, zapewne należy mieć odpowiedni dystans. Ustabilizowana, poukładana, sumienna, dobrze zorganizowana Panna i jednocześnie „siódemka”. Brzmi obiecująco. I teraz tak - wystarczy, że rzucę okiem na jakikolwiek mój tekst, jakiś wiersz, opowiadanie, osobiste, szczere wywody i wynurzenia, to wszystkie te cechy samoistnie się anulują. Dane zostały utracone.

Do niczego te horoskopy. Dobre do czytania w poczekalni u pedicurzystki, przez paniusie, które bardziej rozumieją słowo „dermabrazja” niż „metafora”.  Na koniec zerknęłam nieśmiało na znaczenie imion, z czystej ciekawości świata. Trochę się zdziwiłam, bo znalazłam całą prawdę, jaką ktoś, kto mnie zna, mógłby wyrecytować mi w twarz. Już pierwsze zdanie -  nerwowa choleryczka, bardzo pobudliwa – dało mi do myślenia. Reszta też się, tak jakby, w zasadzie całkowicie zgadza i nie wiem skąd oni to wszystko wiedzą i jaki związek ma moja „nazwa własna” z charakterem, ale myślę, że to są właśnie CZARY. Całe to poszukiwanie wiedzy zajęłoby mi może dziesięć minut, gdybym nie skusiła się sprawdzić znajomych. I numerologia po raz kolejny, jedynka pasuje do ósemki, do siódemki być może również, a piątka do dwójki, czwórka może się nie wyzabija z dziewiątką, kombinacje i wariacje, normalnie – sudoku. Chory system, a jeszcze bardziej chore jest to, że straciłam godzinę na te brednie. Wystarczy. Ej! Szanujmy siebie i źródła, z których czerpiemy informacje.

Ciekawi mnie jeszcze tylko czy "liczba" mojej mamy  i znaczenie jej imienia się pokrywają… O i na teściową zerknę, na pewno interesujące rzeczy powypisywali. Skorpion! Byłabym zapomniała, sprawdzę czy pasuje do Panny. To jest ciekawy przypadek astrologiczny, Skorpion… żyję dziesięć lat z takim to wiem. A może inne znaki bardziej pasują do Panny? Może to trzeba jakoś naprostować? Jeden rzut okiem na sprawę.

Jeszcze tyko spojrzę na „cechy” mojej najlepszej kumpeli. Jeśli napisali, że jest wredna, to zadzwonię i jej przeczytam słowo w słowo!

Reasumując - kobieca próżność bywa jak Średniowiecze. Czasem jakaś myśl, a potem długo, długo nic.






2 komentarze:

  1. Szczere kondolencje dla Grzegorza, żyję z Panną już 20 lat, jestem zahartowwnym w boju praktykiem. Pocieszam się że już osiągnąłem status błogosławionego, jeszcze pięć lat i ma szansę zostać świętym, po dziesięciu aniołowie okrzykną mnie Santi wybito a za piętnaście otrzymam palmę męczeństwa!
    ;D

    OdpowiedzUsuń