sobota, 28 stycznia 2017

Bo dobra organizacja to podstawa!

Jako kilkuletnia dziewczynka byłam mistrzynią organizacji wszelakiej - życia, czasu i przestrzeni. Moje kredki i mazaczki zawsze były posegregowane kolorystycznie, misie ułożone od najmniejszego do największego, a bluzeczki złożone w równą kosteczkę. Pantofelki leżały równiutko przy łóżeczku, ubranka na kolejny dzień zawsze były przygotowane wcześniej, a w plecaczku panował ład i porządek. Idealny przepływ energii. Równowaga wewnętrzna i zewnętrzna. Budziczek nastawiony odpowiednio wcześniej, żeby przypadkiem nie musieć się spieszyć. Nie zasnęłabym, gdybym w końcu nie rozwiązała tego zadania z matematyki, z którym męczyłam się półtorej godziny, aż w końcu wyszło. Żadnych niedokończonych spraw. O mój Boże, co się stało z tym dzieckiem? Czasy renesansu organizacyjnego dawno odeszły w niepamięć... Podejrzewam, że bezpowrotnie. 



Obecnie żyję w epoce mojego prywatnego chaosu. Jest wszędzie, począwszy od mojej głowy (bez niego pewnie nie powstałby żaden z tych tekstów, ale to tak na marginesie), a skończywszy na mojej torebce, która nie tylko zapewniłaby przetrwanie Beara Gryllsa na co najmniej dwa tygodnie, ale pomogłaby mu też pewnie rozliczyć się z fiskusem. I niby zaczynam każdy dzień pracy od listy bardzo ważnych spraw do załatwienia, bez których dalsza egzystencja nie ma prawa bytu (a jednej trzeciej w rezultacie nawet nie tknę), niby mam milion kalendarzy, w formie papierowej i elektronicznej, notatniczków, karteczek poprzyklejanych do monitorów, aplikacji, i tak dalej - co tylko dusza zapragnie, to jednak ciągle jestem w czarnej dupie. A najgorsze jest to, że ja już chyba nie potrafię być tą dziewczynką sprzed dwudziestu lat, co ma wszystko w życiu pod linijkę, i chyba nawet tego nie chcę.  Zaprzyjaźniłam się z tym chaosem i jest naprawdę świetnym kumplem. A na co dzień wygląda to tak....

- Długo tak będziesz chodzić? W majtkach i swetrze? Chyba już ze dwie godziny...
- Bo nogi depiluje.
- Przed laptopem?
- Oj, bo mnie rozmowa wciągnęła. Jeszcze mi jedna została.
- Rozmowa?
- Nie. Noga! Jedna gładka, druga nie. Chcesz dotknąć? 
- Daruję sobie.
- Żałuj. Hehehe...

I tak sobie siedzę. W swetrze i w majtkach. I sobie rozmawiam. Bo mogę...

A bardzo często jest też tak, że zaczynam coś robić. Mega ważnego. Coś co odkładałam od pół roku na "później". Na przykład przesadzanie kwiatków, które zdają się nie przeżyć kolejnego tygodnia, bez reanimacji. I rozpieprzyłam tą ziemię, te doniczki, te rośliny, te korzonki, to wszystko, na środku. Wszystko uciapane, upieprzone, bo pies przeszedł przez środek tego placu boju i rozniósł ziemię po całym mieszkaniu, kończąc na sofie. Mój facet ma obiekcje, że zawsze wszystko robię na środku i ani przejść, ani wyjść, ani się przekręcić. Mówię mu, że kwadrans i po robocie. I co? I włączam telewizor, żeby coś "gadało w tle". I leci "Hitch". O mój Boże! Jest taaaaki romantyczny, że szok, więc sobie tylko przycapnę na dwie minutki na skraju sofy, obok psa i obejrzę tylko kawałek, kawalątek, jednym okiem, no dosłownie do pierwszego pocałunku, momencik. 

No. I półtorej godziny później zamiatam ziemię i upycham paprotkę z powrotem w tą samą doniczkę. Jutro to zrobię. Szlag.

A kolejnego dnia, jak taszczę worek z ziemią przez korytarz, pełna zapału i świadoma celu, to przychodzi sms. Jak się okazuje jest to niezmiernie ważny sms. Z CCC, że promocja. Buty, buciczki kochane, poprzeceniane 70 % z tych, co to już były przez pół tańsze i jeszcze, dla posiadaczy karty, kolejne 30 %. O mój Boże, czyli za darmo. Lecę! 

A potem dzwoni mój kumpel...
- No czeeeeść Słoooońce-  godzina nie moja, co jak co, ale przyjaciela nie zignoruję.

A potem, to ja już jestem głodna. I pies chce na spacer. I po nocach się nie będę boksować z taką robotą. No. Ale jutro to już na pewno je przesadzę. Albo w sobotę.

A najlepiej wpiszę to w kalendarz i ustawię przypomnienie. O właśnie tak!
Bo dobra organizacja to podstawa!



3 komentarze:

  1. wszystko przez to że nie wpisujesz chaosu do swojego planu dnia - zacznij planować chaos z góry a zobaczysz jak twoje dni nabiorą poukładanego porządku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jutro wpiszę: 6.30 - 23.30 - chaos xD

      Usuń
    2. I wszystko pójdzie dokładnie zgodnie z planem ;D

      Usuń