niedziela, 28 lutego 2016

Weekend

Weekend to dla mnie święte słowo. Serio, nie przesadzam, święte, aż żal, że nie ma polskiego odpowiednika. Lubię pracować poza domem, regularnie wychodzić "do ludzi" pomimo, że budzik codziennie wierci mi dziurę w mózgu i codziennie przestawiam drzemki kląc pod nosem, że kiedyś to rzucę w cholerę i będę pisać książki na leżaku w St. Tropez. Pomimo to lubię być kobietą pracującą. Wtedy weekend smakuje najlepiej. To czas dla nas, daje zastrzyk energii i beztroskie poczucie, że jeśli zechcę to wstanę gdy zapieje kur o 5 rano, przewrócę cały dom do góry nogami i zrobię myljony ważnych rzeczy, a jeśli nie zechcę to sobie poleżymy, pośpimy, pobuszujemy w sieci, po-nic-nie-robimy, high life ....



Ten weekend zaczął się bardzo wcześnie. O 4 rano wstaliśmy, żeby zdążyć pojechać na fotografowanie wschodu słońca. Było mroźnie, ale przepięknie. Dochodzę do wniosku, ze zachody słońca są przereklamowane! Wschody są znacznie lepsze ....


Więcej piękniejszych zdjęć znajdziecie na blogu Skrawki Puszczy ;)
Taki poranek ma dużo plusów. Wrażenia estetyczne to jedno, ale przede wszystkim to dodaje mnóstwo energii na cały dzień i ten dzień jest dzięki temu bardzo, bardzo długi :)
Lubię ten stan domowy, kiedy parzymy obowiązkową kawę, zaliczamy porządną jajecznicę na cebuli, z łazienki dochodzi szum wirującej pralki, a piesek leniwie przewraca się z boku na bok co jakiś czas trącając łapką piłeczkę i zachęcajać do zabawy...









Kubeczek z moim imieniem dostałam od babaci jeszcze jako mała dziewczynka, ma ponad dwadzieścia lat. Napis jest już trochę zdarty od mycia, ale w życiu go nie wyrzucę ;)
W myśl powiedzenia, że brak planowania jest w rzeczywistości planowaniem porażki, zaczynam już powoli zapełniać kalendarz na marzec. W końcu marzec! Wiosna, Wielkanoc, słońce, CIEPŁO! Boże, nawet nie wiecie jak ja nie znoszę zimna. Wszyscy narzekali zeszłego lata na upały. Jakie upały!? Dla mnie było w sam raz! Póki co sami próbujemy jakoś zainicjować wiosnę ..






Grzech było nie wykorzystać tej pięknej sobotniej pogody. Zmotywowani porankiem, postanowiliśmy wykorzystać ten dzień na maksa i jeszcze przewietrzyć dupki ;) Kierunek - Sandomierz...



















W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Baranów Sandomierski...












Miłego tygodnia :)

10 komentarzy:

  1. Paula dzięki Tobie nawet krojenie cebuli potrafi być sztuką:3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No baa! Napiszę kiedyś o robieniu kanapek :D

      Usuń
  2. Czuć wiosnę na zdjęciach :) Piękny poranek ze wschodem słońca mieliście..mogłam jednak wcześnie wstać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy za tydzień! :D Będzie coraz trudniej, bo wschód coraz wcześniej, a niedługo zmiana czasu :o

      Usuń
  3. A ja lubię sobie pospać :). No chyba, że jest lato w pełni :) Wtedy mogę skoro świt, nie czekając na brzęczenie budzika :)
    Ale taka już ze mnie "latolubna" istota.
    Przepiękne zdjęcia. Urzekły mnie bardzo :).Podoba mi się sposób, w jaki patrzysz przez obiektyw. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Uczę się od mistrza: www.skrawkipuszczy.pl ;)
      Też bardzo lubię lato i też lubię się wyspać, ale czasami warto wyjść z tzw. strefy komfortu ;)

      Usuń
  4. Niektóre zdjęcia są świetne, a najwspanialsze z kotkiem i to ostatnie :) Super styl pisania, bardzo miło się czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za motywujące słowa :) Zapraszam częściej ;)

      Usuń