piątek, 20 listopada 2015

Sparks | Kronika pewnej miłości

      Ogólnie uważam, że jestem osobą dość twardą. Nie wzruszam się na widok bobasków i kwiatuszków, na klatę przyjmuje niepowodzenia, poprawiam koronę i zasuwam dalej, ale "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa mnie rozwalił. Wycisnął mnie jak cytrynę, łzy spływały ciurkiem ...




     Zwykle lubię mocne filmy, mocne książki, zaczytuję się w kryminałach, w powieściach "Greyopodobnych" i ta książka była miłą odmianą. Wzruszająca historia miłości Noaha i Allie na dwóch przenikających się płaszczyznach, kiedy są młodzi, rozstają się z powodu różnic klasowych, typowych dla lat powojennych, a także ich losy w późnej starości, kiedy Allie z powodu choroby traci swoją osobowość i pamieć i z trudem rozpoznaje kogokolwiek. Książka sądząc po opisie mogłaby wydawać się klasycznym, nudnym wyciskaczem łez, jednak jak dla mnie jest ona po prostu piękna. Sparks przyjemnie pisze, żongluje formą wypowiedzi od wyszukanych opisów, przez ciekawe dialogi, aż po najważniejsze - rekrospekcje, wspomnienia, listy. Powieść w gruncie rzeczy jest dość prosta, momentami wyidealizowana, ale ma w sobie mnóstwo ciepła i trudno pozostać wobec niej obojętnym.



      Nie będę tu streszczać fabuły, gdyż nie mam w zamiarze odkrycia wszystkich kart tej powieści, jednak zwrócę uwagę na to co mnie urzekło. Przede wszystkim to, że opowiada o ludziach z pasją. Postać Noaha, który jest świetny, taki facet z krwi i kości, nie skomplikowany w odbiorze, a zarazem z głęboką, romantyczną duszą. Wrócił z wojny, remontuje stary dom, sporo pracuje fizycznie, a przed świtem wiosłuje po rzece, aby w samotności pomyśleć na łonie natury. Człowiek, który podąża własnymi drogami, a zarazem jest ostają spokoju i bezpieczeństwa. Z kolei Allie, to wykształcona kobieta z dobrej rodziny, jest artystką - malarką, zaręczoną z Lonem, świetnie prosperującym adwokatem. Tuż przed ślubem dziewczyna chce zakończyć stare sprawy i pewnego dnia, po czternastu latach rozstania, jak nie trudno się domyślić, pojawia się przed domem Noaha.

"...Samochód powoli zbliżał się do domu, w końcu zatrzymał się pod dębem ocieniającym front.
Nie odrywając wzroku od mężczyzny, przekręciła kluczyk w stacyjce. Silnik umilkł.
Mężczyzna zszedł z ganku i swobodnym, pewnym krokiem ruszył w stronę dziewczyny,
lecz znieruchomiał, gdy zobaczył, kto wysiada w wozu..."

      Nie oglądałam filmu, nie wiem czy się zdecyduje, ponieważ 90 % ekranizacji książek mnie rozczarowuje. Są albo tandetne, albo okrojone z ważniejszych wątków, albo dobór aktorów okazuje się kompletnie nie trafiony (no może z wyjątkiem "Zmierzchu" :p ). Może się jednak skuszę, gdyż "Pamiętnik" na dużym ekranie zebrał całkiem niezłe recenzje. Reasumując polecam książkę Sparksa na listopadowy wieczór, najlepiej z załącznikami w postaci dobrej nalewki i paczki chusteczek. :)

Uwaga -> Książka przeznaczona dla kobiet! Mężczyźni się zanudzą. ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz