sobota, 12 kwietnia 2014

W górach Sila

Po Fiumefreddo Bruzio - jednym z najpiękniejszych, starych, włoskich miasteczek, o którym mogliście przeczytać -> tutaj <-, czas na trochę kalabryjskiej przyrody. Sila to obszar górski na południu Włoch, w regionie Calabria. Byliśmy tam zaledwie dwa dni i było to całkowite oderwanie od klimatu słonecznych wybrzeży i gorących plaż.
Urzekły mnie przede wszystkim przepiękne jeziora - Lago Cecita oraz Lago Arvo, a także rezerwat “Giganci Sila” czyli ogromne, stare drzewa w Parku Narodowym Sila.




Jezioro Cecita z włoskiego jezioro “ślepota” jest położone w prowincji Cosenza. Jest to sztuczne jezioro utworzone do produkcji energii elektrycznej. Powstało poprzez zbudowanie tamy na rzece Mucone. Zajmuje powierzchnię 12,6 km ²  rozciągając się na długości 7,5 km.




Kalabryjskie kwiaty
Moje Słoneczko :)
Pomimo, że nie jest jeziorem naturalnym, to wspaniale komponuje się z górskim krajobrazem. Otoczone przepięknymi, zalesionymi wzgórzami, kojarzy się trochę z klimatem bieszczadzkiej Soliny.  Pojechaliśmy tam wieczorem. Zachodzące słońce, unosząca się wilgoć i klimat tego miejsca dawało wrażenie, że to wszystko wokół - las, zwierzęta, nawet góry, wszystko to wycisza się przed snem. W oddali jedynie słychać było dzwonki schodzących ze zboczy gór krów. Spotkaliśmy nawet psa pastucha, który nie zważając na różnicę w gabarytach, ochoczo obszczekiwał zbaczające z trasy krowy.












Drugiego dnia przywitało nas słońce i parne powietrze. Duchota. Pojechaliśmy do Parco Nazionale della Sila zobaczyć rezerwat gigantycznych, starych drzew. Zawiera on 56 drzew w wieku nawet 350 lat !











Kolejny przystanek - Lago Arvo. Jezioro to powitało nas już burzową pogodą. Niesamowity klimat. Duża tafla spokojnej wody jeziora, góry, lasy, wilgoć w powietrzu i pomrukiwanie burz, które pojawiały się nie wiadomo skąd, jeszcze szybciej znikając i dając zaproszenie kolejnym. Nasz samochód osnuła biała mgła.

Zaczęło padać. To jednak nie mgła. Byliśmy w środku chmury! Deszcz przerodził się w grad, pomrukiwało coraz głośniej. Dodało to szczyptę grozy do klimatu tego miejsca i sprawiło, że tym bardziej pozostanie w mojej pamięci.

Burzowo
Jezioro Arvo to również sztuczne jezioro o długości 8,7 km, położone w pobliżu miejscowości San Giovanni in Fiore. Tama na tym jeziorze jest unikatowa, ponieważ nie jest wykonana z betonu, a z gliny i zwartej ziemi. Powstała w latach 1927 - 1931 i była to w tamtych czasach największa i najdłuższa tama zbudowana we Włoszech.







Planuję już kolejny post z Włoch dla Was, tym razem będzie to coś zupełnie innego - tętniąca życiem turystyczna Tropea :)

A na koniec psiak, któremu zrobiłam zdjęcie po drodze z samochodu, bo tak słodko sobie spał, że nie mogłam się oprzeć :)






4 komentarze:

  1. wszystko wyglada tak bajecznie <3 zakochac sie mozna :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) tak to bardzo piękne miejsca i tam we Włoszech właśnie w tych górach czułam się trochę jak w Polsce :)

      Usuń
  2. przecudowne widoki! chciałabym kiedyś pojechać w takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i w Polsce znalazły by się takie miejsca :)

      Usuń