piątek, 28 lutego 2014

Głobikowa

W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się ze znajomymi na spontaniczną wycieczkę ...
Dziś nie tylko relacja fotograficzna, ale też trochę moich opowieści :)

Widok z Głobikowej Góry

 Poprzedniej niedzieli popijając poranną (ok, bądźmy szczerzy - przedpołudniową) kawę i zastanawiając się co zrobić z tak pięknym przedwiosennym dniem, koleżanka zaproponowała małą wycieczkę. Szybka decyzja, oczywiście jedziemy. Zwerbowaliśmy jeszcze jednego kolegę i w drogę! Pojechaliśmy do miejscowości Głobikowa, gdzie z tamtejszego wzgórza pięknie maluje się cała okolica. Nie są to jakieś pokaźne wzniesienia ale dla mnie, mieszkającej na terenie równinnym, to miła odmiana dla oka :)

XV-wieczny kościółek w Brzezinach / Podkarpacie

Po Głobikowej Górze pojechaliśmy do miejscowości Brzeziny, gdzie znajduje się piękny, zabytkowy, XV-wieczny kościółek  św. Mikołaja. Kiedy dojechaliśmy pod kościół trwało w środku jakieś nabożeństwo. Nie bardzo mieliśmy ochotę czekać godzinę, aż się skończy, tym bardziej, że polowaliśmy jeszcze na zachód słońca, a ściemnia się jeszcze dość szybko. Na szczęście udało się i gdy już pakowaliśmy się z powrotem do samochodu - ludzie zaczęli wychodzić z kościoła.
Złapaliśmy jeszcze księdza informując o naszej czteroosobowej ekipie :D I udało się nawet zastać w środku panią przewodnik, która chętnie poopowiadała nam trochę o tym miejscu.

Ołtarz w XV - wiecznym kościółku św. Mikołaja w Brzezinach



W środku znajdują się obrazy, których w  każdej ramie jest ... kilka. Dość zabawne - fotografujemy obraz, a pani spuszcza kolejny.... i kolejny ..... i kolejny .... i kolejny -  w tej samej ramie. Rozumiem dwa, trzy, ale pięć ?! :D Pomysłowe, w zależności od okazji można sobie w prosty sposób zmieniać wystrój :)

W tym kościele znajdują się relikwia Jana Pawła II, św. Mikołaja oraz św. Faustyny. Mało tego -  jest tam  róża, która zerwana o poranku została zalana złotem i umieszczona w ołtarzu.





Relikwia Jana Pawła II

Relikwia św. Faustyny
 W drodze powrotnej zahaczyliśmy o zachód słońca. To taka moja i mojego Grzesia mała tradycja. Gdziekolwiek jesteśmy na jakimś wypadzie, sesji, urlopie, wycieczce itp., wracając zawsze zatrzymujemy się na "bello tramonto".  Fajnie mieć takie swoje małe tradycje :)




Tymczasem bocianie gniazdo czeka na lokatora.....



2 komentarze:

  1. No tam to byłem... Ale z kościołem to macie farta, bo ja pedaliłem tam kilka godzin a na miejscu okazało się że i tak zamknięty. W sumie to było jeszcze nim zaczęto na wakacje kościoły zabytkowe w ręce kustoszów (przewodników, opowiadaczy?) powierzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda mieliśmy fart, akurat trafiliśmy na moment kiedy kończyła się ostatnia niedzielna msza i "wbiliśmy sią" na kilka chwil przed zamknięciem :)

      Usuń